Warszawa, Park Biznesowy, ul. Giełdowa 32/76a

(123) 456-7890 info@gold-rush.org

Gorączka Złota

O gorączka złota, czyli czasach gdy złoto pobudzało wyobraźnię

Złoto od wieków stanowiło siłę napędową wielkich wydarzeń historycznych oraz decyzji zwykłych ludzi, którzy opanowani chęcią jego posiadania, czy może aby być bardziej precyzyjnym wizją tego co może im dać złoto. W historii ludzkości można się spotkać z niejedną gorączką złota: od drugiej wyprawy Kolumba, przez poszukiwania El Dorado po Gorączkę Złota nad Klondike. Poniżej przyjrzymy się tym zupełnie różnym sposobom poszukiwania bogactwa jakie mogą dać kruszce.

Złoto wiatrem w żaglach Kolumba

Gdy Kolumb dotarł po raz pierwszy do Ameryki i w zasadzie za bezcen dostał złote ozdoby od tubylców uznał, że ląd, do którego przybiły jego statki jest bogaty w ten szlachetny kruszec. Dlatego po powrocie na dwór hiszpański roztoczył przed królewską parą wizję łatwego i szybkiego wzbogacenia się. Dbał ów odkrywca o marketing swojego projektu, dlatego wkrótce cały kraj mówił o złocie, które leży tam na ulicach wystarczy jednie się po nie schylić.

Organizując drugą wyprawę Kolumb nie mógł opędzić się od chętnych od wzięcia udziału w jego wyprawie. Sam odkrywca uskarżał się, że nawet krawcy chcieli rzucić swe zajęcia skuszeni wizją łatwego wzbogacenia się. Pierwsza wyprawa składała się z trzech okrętów, druga z siedemnastu (lub piętnastu – historycy nie są co do tego zgodni)! Kolumb i jego ludzie tym razem dotarli na Jamajkę i Małe Antyle, jednak okazało się, że nigdzie w zasięgu wzroku nie ma złota, ba! Nie było nawet ozdób, które świadczyłyby o bliskości złóż tego metali szlachetnego. W efekcie część uczestników powróciła do Hiszpanii, pozostali na własną rękę postanowili przeszukać ląd. Wzmianki historyczne nie donoszą o żadnym takim znalezisku, gorączka złota napędziła drugą wyprawę Kolumba i doprowadziła do odkrycia nowych terytoriów, jednak pozostała ona niezaspokojoną mrzonką.

Milionerzy z Kalifornii

Gorączka złota w San Francisco a w zasadzie nad rzeką American sprawiła, że kilku tamtejszych mieszkańców zyskało fortuny. A wszystko zaczęło się od Johna Marshalla, który w 1848 r. znalazł w rzece samorodek złota. Pomimo prób zatajenia tego znaleziska, dowiedział się o nim Samuel Brannan, który zaczął wykrzykiwać na rogach ulic dużych miast, że w Kalifornii znaleziono złoto. Na potwierdzenie wymachiwał butelkom złotego pyły. Niebawem zawieziono również do Kongresu 220 uncji złota na potwierdzenie złóż w Kalifornii od tego czasu zaczęły ściągać do tej części Ameryki tłumy poszukiwaczy złota z całego świata. Niektóre szacunki mówią nawet o 100 tysiącach poszukiwany na tych terenach.

Na gorączce złota w San Francisco najlepiej wyszedł jednak Brannan i jemu podobni spekulanci, którzy wykupowali wszystkie szpadle i sita, a następnie sprzedawali je po niebotycznych cenach. Żaden poszukiwacz z tego okresu nie zbił fortun na odkryciu złota, bowiem nie było tam żadnego złota. Znaleziony przez Marshalla samorodek był jedynym jaki udało się znaleźć w tej okolicy. Wszystkie pozostałe „odkrycia” była to zwykła propaganda czy może należałoby rzecz – oszustwo.

Nie każda gorączka złota to farsa

Zdarzały się jednak w historii gorączki złota oparte na faktycznie odkrytych złożach. Przykładem tego typu wydarzenia była Gorączka Złota nad Klondike. W Górach Skalistych nad strumieniem Bonanza Creek w 1986 roku trzej poszukiwacze: George Carmack, Jim Skookum i Tagish Charley znaleźli prawdziwą żyłę złota. W tajemnicy wydobywali je niemal przez rok po czym pojawili się w Seattle z wozami wyładowanymi złotem. Czy trzeba było czegoś więcej? Społeczeństwo opanował amok, tłumy ruszyły ku granicy kanadyjskiej, aby uszczknąć odrobinę z odkrytego złoża. Gorączka trwała od 1897 do 1903 kiedy wyczerpało się złoże, a poszukiwacze ruszyli w kierunku Alaski gdzie odkryto nowe możliwości. Ta gorączka złota uznawana jest za najspokojniejszą i najlepiej zorganizowaną, a wszystko dzięki kanadyjskim (dodajmy jeszcze nie w pełni ukształtowanym) władzom. Ówcześni poszukiwacze złota używali do poszukiwań kilofów i szpadli, tak wzbogacili się Carmack Skookum i Charley, którzy byli górnikami i wykopywali złoto spod ziemi. Inni poszukiwacze wykorzystywali sita, przesiewali bowiem piasek z dna rzeki w poszukiwaniu samorodków.

Współcześni poszukiwacze złota

Współcześnie nadal istnieją poszukiwacze złota, choć nie traktują oni już poszukiwań jako zawodu i swojego głównego źródła dochodu. Jest to dla nich hobby, sposób na spędzenie wolnego czasu. Cześć z nich nadal korzysta z tradycyjnych sit, jednak większość wykorzystuje w swoich poszukiwaniach wykrywacze metalu, z którymi krążą po korytach wyschniętych dziś rzek.